mam dosyć siebie. nienawidzę siebie.....
nienawidzę tego, kim jestem. chciałabym być kimś innymi, a nie mam odwagi i siły przebicia, żeby spełniać własne marzenia....
nie mam sił, żeby być taką, jaką bym być pragnęła....walczę i....przegrywam. co wpędza mnie w coraz głębsze dno.
chcę inaczej wyglądać.
chcę śpiewać.
chcę być istotnym elementem wszechświata
a jestem nikim.....
i mam tego dosyć.
ale za bardzo kocham życie
jestem pełna sprzeczności i czuję się rozdarta i żyjąca w kilku światach: tym prawdziwym z jednym wspaniałym elementem - przyjaciół w rodzicach. i całą resztą, dla której jestem zerem
i tym drugim, gdzie jestem taka i tym, czym pragnę.....